Listopad
29

Ekstremalna pasja życia

Autor: Andrzej Ziarko
k2

Żyją chwilą, rozwijają pasję życia, jaką są dla nich sporty ekstremalne. Niebezpieczne, ale uzależniające, widowiskowe ale wymagające poświęceń. Specjalnie dla naszych czytelników przedstawiamy wywiad z dwoma członkami klubu BiBoard- Marcinem Harężlakiem oraz Krzysztofem Dybczakiem, którzy są młodymi, lecz już bardzo utytułowanymi zawodnikami w Mountainbordzie.

Z czego wynika miłość do sportów ekstremalnych? Jak połknęliście tego bakcyla? 

K.D – Wszystko zaczęło się parę lat temu od zjazdów na rowerach, wtedy razem z Marcinem rozpoczęliśmy przygodę, która trwa do dziś.

M.H – Chcieliśmy rozwijać swoje pasje, poznawać nowe dyscypliny sportów ekstremalnych.
I tak wybraliśmy mountainbord jako ciekawą alternatywę dla snowboardu.

K.D – Ja swoją przygodę z deską rozpocząłem w 2008r., rok później dołączył Marcin. Na początku trenowaliśmy na górze Żar, uczyliśmy się podstaw techniki jazdy, następnie zapisaliśmy się do klubu, który się tam kiedyś znajdował. Z klubu dostaliśmy pierwsze deski, dzięki czemu trenowaliśmy także „u siebie” na okolicznych górkach czy też grapach, zbudowaliśmy sobie też pierwszy tor do jazdy… Tam szlifowaliśmy technikę jazdy, slalom, pierwsze tricki czy też skoki…

M.H – Razem z Krzyśkiem trenowaliśmy po kilka godzin dziennie, dzięki temu szybko robiliśmy postępy. Wiadomo, że w dwóch zawsze raźniej się ćwiczy, ktoś zawsze może podpowiedzieć co poprawić, wskazać błąd.

K.D – No i jest też bezpieczniej….ponieważ w razie jakiegoś urazu jest ktoś, kto udzieli pomocy.

Dlaczego akurat mountainbord? Przecież to mało znana, wręcz raczkująca w Polsce dyscyplina sportu.

K.D – Zgadza się, w Polsce mountainbord tak naprawdę zaczął się rozwijać w 2002 r. podczas, gdy w Wielkiej Brytanii uprawia się go od połowy lat 90. Do naszego kraju trafił on z Czech, natomiast tam zaszczepili go Amerykanie. Mountainbord to sport dla całej rodziny, każdy kto chce i ma odrobinę silnej woli może rozpocząć z nim przygodę.

M.H – W tej dyscyplinie sportu swoich sił mogą spróbować wszyscy. Dorośli jak i dzieci, nie ma w nim żadnej granicy wiekowej. Najmłodszy adept tej sztuki liczy sobie chyba 4 latka, a najstarszy 60. Wystarczy tylko mieć motywację oraz posiadać minimum sprawności fizycznej, a wtedy już nie stoi nic na przeszkodzie by próbować swoich sił.

K. D – Już po pierwszej godzinie ćwiczeń z instruktorem, uczący się są w stanie samodzielnie zjechać po trasie, wiadomo, że bez wykonywania ewolucji czy też ścigania się.

M. H – Właśnie dla takich osób przewidziany jest Freeride – czyli jazda dowolna w czasie, której się uczy. Później jak ktoś się zarazi tym sportem to zaczyna wchodzić na wyższe etapy wtajemniczenia.

K.D- Prawdę mówiąc jeśli ktoś chcę się nauczyć jeździć na snowboardzie zimą, to może naukę rozpocząć już latem od opanowania jazdy na „desce” w mountainbordzie. Uważam, że dużo szybciej nauczy się techniki latem niż zimą, a poza tym deska mountainbordowa jest stabilniejsza od snowboardu.

Oprócz Freeride mountainbord ma też inne konkurencje, czy moglibyście je przybliżyć?

M.H – Tę dyscyplinę sportu można podzielić na kilka konkurencji, ale te najważniejsze to: Freeride – czyli ta jazda dowolna, Downhill – zjazd ze szczytu góry po trasach rowerowych lub górskich – na czas, wygrywa ten, który pokona go najszybciej, Boardercross – to konkurencja, która toczy się na zasadzie rywalizacji kilkunastu zawodników podzielonych na grupy złożone z dwóch lub czterech zawodników, wygrywa ten który okaże się najlepszy w tych pojedynkach oraz Freestyle  (to ulubiona konkurencja Krzyśka), gdzie zawodnicy muszą wykonywać skoki- akrobacje i tricki w powietrzu….bardzo widowiskowa zabawa.

Gdzie trenujecie?

K.D – Trasy zjazdowe znajdują się m.in. w Szczyrku czy też w Międzybrodziu Bialskim.
My trenujemy na stoku Andaluzja w Międzybrodziu. Do dziś jestem rekordzistą na Żarze
1 min. 47 sekund, „na kreskę” (śmiech). Niestety, w Polsce nie ma tak profesjonalnych tras jakie są w Anglii, czy też Austrii, lub Niemczech. Poza tym od niedawna mamy w Jaworzu „basen z gąbką” tam możemy ćwiczyć nowe powietrzne ewolucje bez większego uszczerbku na zdrowiu.

M.H – A poza sezonem to wiadomo, że trzeba poświecić trochę czasu na treningi ogólnorozwojowe – siłownia, basen- zestaw ćwiczeń by się „nie zastać”.

K.D-  Na treningi poświęcamy sporo czasu, jednak jest go i tak za mało. W sezonie ćwiczymy codziennie. Ja jestem instruktorem więc jestem na bieżąco z deską. Poza sezonem to w tygodniu po pracy idziemy właśnie poćwiczyć ogólnorozwojowo, natomiast w weekendy już staramy się ćwiczyć z deską.

Jak wygląda wasz sezon? Ile trwa?

K.D – Sezon rozpoczyna się tzw. „majówką” czyli zlotem na które się zjeżdżają wszyscy mountainbordziści z Polski. Właśnie następny sezon otwieramy u nas w Międzybrodziu, będzie niezła zabawa. Natomiast sezon kończy się wraz z zimą, wtedy zaczynamy pracować nad nowymi elementami.

M.H – Sezon składa się z cyklu imprez różnej rangi, dla nas najważniejsze zawody to mistrzostwa Polski – Master of the Hill oraz wszelkiego rodzaju zawody rangi międzynarodowej jak Mistrzostwa Europy czy też Puchar Świata. Pamiętam jak rok temu Anglicy nie mogli wyjść z podziwu, gdy Krzysiek ustanowił rekord trasy podczas treningu. A potem gdy oni siedzieli i czekali na zmianę pogody, my zjeżdżaliśmy w ulewie po bardzo mokrej ciężkiej trasie, w błocie bawiąc się przy tym niesamowicie – jednak dla nich byliśmy „szaleńcami”.

K.D – Cały czas propagujemy nasz sport. Wykonujemy całą serię pokazów, mamy specjalną rampę z którą podróżujemy po Polsce na zaproszenia różnych firm, instytucji i promujemy naszą ukochaną dyscyplinę. Nasza ekipa w składzie: Kamil Gach, Dawid Rząca, Marcin Skubisz oraz czeski przyjaciel Honza Skapa- potrafi porwać każdą publikę. W Bibordzie czyli szkole w której działamy prowadzimy w czasie sezonu/wakacji kursy i szkolenia dla dzieci, uczestników kolonii, zielonych szkól, dorosłych i każdego kto tylko chciałby pośmigać na desce. Naprawdę jest to świetny sport, dający pozytywnego „powera”.

Który z dotychczasowych sukcesów jest dla Was najcenniejszy?

M.H – Dla mnie zdecydowanie najcenniejsze są sukcesy na arenie międzynarodowej, gdzie mierzymy się z bardzo silnymi konkurentami, którzy w większości są prekursorami tej dyscypliny. Więc dla mnie cenne są miejsca w Mistrzostwach Europy oraz Pucharze Świata, oraz słowa uznania od weteranów tej dyscypliny.

K.D- A ja cenię sobie tytuły w Mistrza Polski w Freestyle, a przede wszystkim fakt, że udało mi się być na topie przez trzy sezony z rzędu. Cieszy też sukces na arenie międzynarodowej, bowiem zdobycie trzeciego miejsca w Mistrzostwach Niemiec w klasyfikacji generalnej (w skład tych zawodów wchodzą Freestyle, Boardercross, oraz Downhill przyp. red.).

Jakie macie plany na przyszłość?

M.H- Być najlepszymi (śmiech), startować w zawodach międzynarodowych, rozwijać się
i osiągać sukcesy.

K.D- Ja chciałbym w nadchodzącym sezonie po raz kolejny obronić tytuł mistrza Polski oraz pokazać się na zawodach międzynarodowych szczególnie w Austrii, Anglii, Szwajcarii czy Włoszech. Chcielibyśmy się też dostać do reprezentacji Polski, która prawdopodobnie będzie utworzona w przyszłym roku. Ja chciałbym startować w Freestyle, a Marcin w Downhillu. Tym sposobem moglibyśmy „kopać tyłki” Niemcom, Rosjanom – zresztą już to robimy, w mistrzostwach Niemiec na podium nie stanął żaden przedstawiciel gospodarzy.

Czy macie jakieś autorytety, kogoś na kim się możecie wzorować?

K.D i M.H – Tak mamy np. Pete Tatham, Tom Kirkman, Nicky Geerse to są wspaniali zawodnicy, od których naprawdę dużo możemy się nauczyć, podpatrzeć, znaleźć coś nowego, dzięki czemu my też będziemy się rozwijać.

Czego Wam brakuje by w pełni rywalizować z najlepszymi?

M.H- Czasu… (śmiech) bo praca zawodowa pochłania go bardzo dużo, a z czegoś trzeba żyć.

K.D- Szczerze to sponsorów… Ponieważ, by się rozwijać trzeba rywalizować z najlepszymi,
a taka możliwość jest tylko poprzez zawody międzynarodowe, a żeby w nich brać udział potrzeba pieniędzy. My nie jesteśmy na straconej pozycji, bowiem mamy motywację i chęci by być najlepszymi na świecie, by udowodnić, że Polak potrafi jak tylko ma możliwości.

M.H- A także dobrych tras do jazdy, takich w pełni profesjonalnych jak w Austrii czy Anglii. Jak Krzysiek wspomniał brakuje sponsorów ponieważ nasza dyscyplina nie jest popularna jak choćby piłka nożna. A proszę wierzyć, czasem po cały dniu treningu czy zawodów w kombinezonie człowiek czuję się jak w termosie, a wiadomo, że wtedy warto mieć choćby jakieś napoje izotoniczne, .które przyspieszają regenerację organizmu.

Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów. 

K.D – Dziękujemy również. Serdecznie zapraszamy wszystkich chętnych do Międzybrodzia, gdzie mieści się szkoła mountainbordzistów- zapewniamy dobrą zabawę oraz fachowych instruktorów.

M.H- Jeśli chcecie się dobrze bawić, fajnie i aktywnie spędzić czas, poznać nowe osoby to zapraszamy do nas. Naprawdę mountainbording to świetna sprawa, która dostarczy Wam nie zapomnianych wrażeń oraz pozwoli utrzymać dobrą formę.

Wszystkich chętnych na zapoznanie się z mountainbordem zapraszamy na stronę klubu: 

www.biboard.pl

Nasi rozmówcy

Krzysztof Dybczak

mistrz Polski:

– Freestyle – 2010,2011

– Downhill – 2009, 2011

Wice Mistrz Boardercross- 2011

V miejsce w Mistrzostwach Świata 2010

VI miejsce w Mistrzostwach Europy 2010

Vice mistrz Niemiec w Freestyle 2011

III miejsce w klasyfikacji generalnej Mistrzostw Niemiec w Mountainbordzie 2011r.

 

Marcin Harężlak

wicemistrz Europy w Downhillu 2010 r

IV miejsce w Pucharze Świata w Downhillu 2010r.

Mistrz Polski 2010 w Downhillu

III miejsce we Freestyle  

III miejsce w slalomie

 

Informacje o Andrzej Ziarko

Miłośnik sportu, ratownictwa oraz historii...a nade wszystko dobrej muzyki i sztuki.



Wasze komentarze:


  1. wspaniały artykuł 😀 bardzo mi sie podoba 😀

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *