Listopad
30

Lider żywieckiej A klasy bez tajemnic…

Autor: Andrzej Ziarko
SONY DSC

PLKS Pewel Mała, jedna z najdłużej niepokonanych obecnie drużyn w Polsce, to dość często przedmiot polemik i sporów fanów lokalnej piłki. Jednak większość historii o klubie to plotki wyssane z palca, często tworzone by zaszkodzić wizerunkowi klubu. Jak jest naprawdę? O historii, polityce transferowej i planach na przyszłość opowie prezes PLKS Pewel Mała – Aleksander Zoń, z którym rozmawia Andrzej Ziarko.

Na początku naszej rozmowy serdecznie gratuluję wyników w tym sezonie, prosiłbym o kilka słów podsumowanie minionej rundy w wykonaniu PLKS Pewel Mała?

Jesteśmy bardzo zadowoleni z postawy zespołu w tych rozgrywkach, już gdy było wiadomo, że awansujemy z B Klasy rozpoczęliśmy przygotowania do nowego sezonu, obserwowaliśmy zawodników, którzy mogli by nam pomóc w odniesieniu celu jakim jest awansowanie do ligi okręgowej. Mamy swoje aspiracje i potencjał w zespole by je zrealizować, wszystko jest na dobrej drodze.

Jakie elementy potrzeba mieć by odnieść sukces na tym poziomie?

Aby coś osiągnąć trzeba mieć dobrych piłkarzy plus zaplecze dla klubu w postaci sprzętu, należytej bazy treningowej, odnowy biologicznej oraz trenera, który poukłada to w całość tak, by na boisku był kolektyw, a nie zlepek przypadkowych nazwisk. Dopiero teraz widzę, jak ważne jest odpowiednie przygotowanie zespołu mentalnie, fizycznie i taktycznie, ile dały nam treningi na hali, na sztucznych boiskach, te wszystkie elementy wpływają na wyniki drużyny.

Przed tą rundą w A klasie, a także w przerwie zimowej poprzedniego sezonu dość mocno rozmawiano o transferach PLKS-u. Jak wygląda polityka transferowa w klubie, kto za nią odpowiada? 

Jak już wspomniałem, by osiągnąć zamierzony przez nas cel potrzebujemy dobrych piłkarzy. Takich właśnie mamy obecnie, takich samych mieliśmy w poprzednim sezonie. Wiadomo, kiedy rozpoczynaliśmy budowę zespołu w zeszłym sezonie to sprowadzaliśmy zawodników pod kątem poszczególnych pozycji. Piłkarze znają się między sobą, często wymieniają się opinią o klubach w swoim gronie, co powoduje, że zachęcają swoich kolegów do przejścia. Każdy ma świadomość faktu, że jak ma się silną i liczną kadrę to ktoś musi usiąść na ławce, zawodnicy na tym poziomie nie są związani kontraktami jak w Ekstraklasie, klub to nie jest ich miejsce pracy, więc Ci, którzy nie godzą się z rolą zmiennika bo chcą grać, gdyż piłka jest ich pasją, szukają sobie innych klubów. My nie robimy nikomu żadnych problemów ze zmianą barw klubowych. W tej chwili na wypożyczeniu przebywają Paweł Firlej, Grzesiu Płaza czy Marek Jurasz. Przed nikim nie zamykamy drzwi, jeśli nawet się z kimś rozstaniemy to zawsze ma drogę powrotną do nas otwartą. Politykę transferową omawiamy wspólnie, nie ma tak, że trener lub ktoś inny mówi, że chce tego zawodnika to ma. Jeździmy po różnych klubach, oglądamy mecze, konsultujemy się wspólnie ze sobą. Jeśli ktoś nam wpadnie w oko to rozmawiamy z nim czy chciałby do nas dołączyć oraz negocjujemy z klubem w sprawie transferu. Jest to na normalnych, zdrowych zasadach partnerskich.

W Internecie huczy od plotek na temat osób które opuszczą PLKS, czy chciałby się Pan odnieść do tych spekulacji?

Na pewno po tej rundzie opuszczą nas Damian Tomiczek „Malowany” oraz Wojciech Adamek. Ci zawodnicy przechodzą do Ciśca, natomiast Lipowa zainteresowana jest pozyskaniem Mateusza Mrowca. Jeśli chodzi natomiast o Arka Baczyńskiego to sam zadeklarował chęć pozostania w Pewli.

Porozmawiajmy chwilę o modelu budowania zespołu. Na ten moment w Pewli większość graczy to są zawodnicy, których można określić jako „armię zaciężną”, mało swoich chłopaków związanych z klubem emocjonalnie.

Tak to prawda, że w tej chwili w polityka budowania zespołu polega na ściąganiu do zespołu dobrych piłkarzy grających w innych klubach, lecz już pracujemy nad tym by w przyszłości mieć swoich wychowanków. Ogłosiliśmy na terenie całej gminy nabór do sekcji piłkarskiej we wszystkich kategoriach wiekowych, odzew był znikomy. Dzieci i młodzież w tej chwili woli inaczej spędzać czas. Na nasze ogłoszenie odpowiedziało kilkunastu chłopców ze Świnnej, Przyłękowa, Rychwałdku czy też Pewli Małej – tak powstał zespół trampkarzy młodszych, po nowym roku na pewno ponowimy nabór. Wiadomo, że jeśli uda się nam awansować do „okręgówki” to musimy mieć zaplecze w postaci dwóch grup młodzieżowych.

Brak własnego boiska na pewno nie działa na waszą korzyść, jakie są plany na przyszłość z tym problemem związane? Czy prawdą jest, że chcecie budować nowy obiekt?

By zbudować silny i profesjonalny klub bez dwóch zdań potrzebne jest szkolenie młodzieży, nasi adepci sztuki piłkarskiej będą mieli zagwarantowane dobre warunki do rozwoju. Z myślą o nich powstał budynek klubowy na gminnym boisku w Świnnej, liczmy na to, że z pomocą Wójta oraz Gminy uda się nam odrestaurować ten obiekt, wyrównać płytę tak, by młodzi chłopcy mogli się rozwijać i w przyszłości stanowić o sile pierwszej drużyny. Na tą chwilę będą trenować na boisku gminnym oraz Orliku w Jeleśni. Jeśli natomiast chodzi o pierwszą drużynę to wymogi licencyjne stawiane przez BOZPN dla boisk ligi okręgowej automatycznie dyskwalifikują boisko gminne, więc nadal będziemy korzystać z obiektów „Śrubiarni”. Kompletną nieprawdą jest, że PLKS chcę rozpocząć budowę nowego boiska, to typowa plotka..

Jakie bolączki trapią jeszcze klub, oczywiście prócz braku własnego boiska? Czy jest coś co przeszkadza w funkcjonowaniu klubu?

(śmiech) Zasadniczy problem to biurokracja jaką trzeba spełniać by dostać dofinansowanie na działalność klubu. Proszę mi uwierzyć, że te wszystkie formularze, projekty, sprawozdanie roczne, listy obecności, to naprawdę często powoduje napady „białej gorączki”.

Jeśli się wszystko utrzyma tak jak jest to w przyszłym sezonie będziecie debiutantami w lidze Okręgowej, jako pierwszy klub w historii Gminy Świnna będziecie tak wysoko. Rodzi się więc pytanie na co stać będzie Pewel w okręgówce, bowiem nie oszukujmy się z obecnym zespołem szczytem możliwości będzie środek tabeli.

Mamy bardzo dobry zespół, ale jak pan zauważył, może być jeszcze lepszy. Rozumiem, że chodzi tutaj panu o sprawy związane ze sponsoringiem klubu. Poszukujemy jeszcze jakichś „mocnych” sponsorów by pomyśleć o przyszłości i tym, żeby ten zespół grał w Okręgówce, bo jak wiadomo grać i grać to jest też różnica. W chwili obecnej głównym sponsorem jest firma Bewed- Daniela Dybczaka, ale muszę też podziękować tym wszystkim wspaniałym ludziom, przedsiębiorcom, którzy zawsze o nas pamiętają i wiem, że na nich zawsze mogę liczyć, bowiem zamiast swój zysk w całości przeznaczyć na swój rozwój oni oddają tak jakby cząstkę siebie dla klubu. My za to staramy się im odwdzięczyć za to dobrą postawą na boisku. Koszty prowadzenia zespołu piłkarskiego to naprawdę duże pieniądze. Trzeba w to wliczać opłaty startowe, sędziów, dojazdy, badania lekarskie prócz tego sprzęt dla zawodników; przecież dla tego piłkarza musimy mieć dobre buty, stroje oraz zapewnić mu jak najlepsze warunki do rozwoju czy regeneracji. To są szczegóły ale bardzo ważne w codziennym funkcjonowaniu dobrego zespołu.

Panie prezesie, a skąd w ogóle pomysł na stworzenie zespołu w Pewli Małej? 

PLKS powstała z grupy ministrantów, którzy kochali grać w piłkę. Pewnego dnia przyszli do mnie i zapytali mnie czy bym im nie pomógł w stworzeniu zespołu, nie potrenował. Trzeba dodać, że mój Ś.P tata był założycielem klubu „Strażak” Pewel Mała w latach 80 ubiegłego wieku, który obecnie funkcjonuje pod inną nazwą LKS Pewel Ślemieńska. Pomogłem więc chłopakom, wpierw graliśmy mecze towarzyskie jako drużyna parafialna z zespołem Niedźwiedzia Świnna, startowaliśmy w parafiadach czy też mierzyliśmy się z innymi parafialnymi zespołami np. z Torunia. Chłopcy byli bardzo zaangażowani więc postanowiliśmy założyć klub. Jako datę początkową uznaję się 18 lutego 2005 r. Już wtedy mieliśmy problem z boiskiem, bo na gminnym grały trzy seniorskie i jeden juniorski zespół. Więc dzięki pomocy ks. Proboszcza Antoniego Tyńca oraz mieszkańców Pewli, którzy bezinteresownie pomagali, udało się zrobić boisko w miejscu dawnego boiska „Strażaka” nad rzeką Koszarawą. Pierwsza przygoda z ligową piłką rozpoczęła się w sezonie 2005/2006 r. gdzie za zgodą podokręgu cała rundę jesienną rozegraliśmy na wyjazdach, natomiast wiosnę graliśmy już na swoim obiekcie. Tak przedstawia się historia PLKS w mega pigułce.

Chciałbym też uciąć spekulację dotyczące zmiany trenera w trakcie sezonu, wiem, że Pan jak i trener Bąk milczycie w tej kwestii, czy mógłbym prosić o oficjalne stanowisko klubu?

Uważam, że Krzysiek Bąk jest świetnym szkoleniowcem, jego pomoc i ciężka praca pozwoliły nam być w tym miejscu w którym obecnie się znajdujemy, niestety w życiu tak bywa, że czasem powstają pewne nieporozumienia na linii zarząd klubu- trener i wtedy trzeba sobie podziękować za współpracę by zespół nadal mógł osiągać sukcesy. Życzę trenerowi Bąkowi wielu sukcesów w dalszej pracy bo jest naprawdę wspaniałym facetem i dobrym szkoleniowcem.

Co sądzi Pan jako Prezes zajmującego najwyższą lokatę klubu w gminie o stworzeniu przy szkołach podstawowych, gimnazjum Gminnej Akademii Piłkarskiej? Jak wiadomo na terenie gminy funkcjonują trzy kluby, a z takiego projektu profity w postaci zawodników mogłyby czerpać po równo.

Jakieś 5 lat temu po wyborach był taki pomysł, wtedy to wszyscy prezesi klubów w gminie spotkali się z przedstawicielami Komisji sportu oraz Panem Zbyszkiem Skórzakiem. Był omówiony cały pomysł i program działania takiego tworu, jednak chyba umarł śmiercią naturalną. Uważam jednak, że jest to bardzo dobry pomysł, szczególnie teraz gdy coraz częściej słyszy się, że młodzież nie interesuje się sportem a cała swą energię pożytkuje w sposób niepożądany. Tak więc my jesteśmy jak najbardziej za.

W chwili obecnej jesteście wizytówką Gminy, dla Pana jako Prezesa jest to niewątpliwie powód do dumy, ale ja chciałbym się dowiedzieć co tak na prawdę uważa Pan za największy sukces, z czego się Pan najbardziej cieszy?

Wiadomo jestem bardzo szczęśliwy z wyników drużyny, której prezesem jestem od początku. Jednak dla mnie szczególnym powodem do dumy będzie gdy za kilka, kilkanaście lat spojrzę w gazetę i będę widział, że PLKS jest gdzieś wysoko, to poczuję się wyjątkowy, bo i ja w tym będę miał swoją cegiełkę zapisaną w historii tej drużyny. Wiem, że jeśli kiedyś odejdę z tego klubu to ludzie z taką pasją jak Daniel Dybczak nie pozwolą by drużynie z Pewli stała się krzywda, lecz będą dążyć do tego by rozwijała się ona jak najlepiej.

Serdecznie dziękuję za poświęcony czas i rozmowę.

Dziękuję również.

Informacje o Andrzej Ziarko

Miłośnik sportu, ratownictwa oraz historii...a nade wszystko dobrej muzyki i sztuki.

Zobacz więcej na temat:



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *