Wrzesień
21
Galeria    Inne dyscypliny    Turystyka   
0

W krainie ciszy …

Autor: Sylwia Rusin

"Góry, góry, góry… kocham was"

/P. G. Frassati/

W krainie ciszy …

 

Są jeszcze takie miejsca w Polsce gdzie nie ma prądu, gdzie nie ma TV, gdzie nie ma zasięgu ….

Są takiemiejsca… są. Ale aż trudno uwierzyć, że są tak blisko nas … 

Dziś pragnę Państwu opowiedzieć o takim miejscu, magicznym miejscu.

Krawców Wierch a dokładnie hala Krawculi, gdzie położona jest urokliwa bacówka.

Będąc tam zapomina się o całym męczącym nas świecie. Otaczająca przyroda i cisza koją ból który nosimy głęboko w sercu.

 

Gdzie szukać?

Schronisko na Krawcowym Wierchu znajduje się w Beskidzie Żywieckim.  Terytorialnie należy do gminy Ujsoły, położonej 30 kilometrów za Żywcem. Obszar ten prawie w całości objęty jest Żywieckim Parkiem Krajobrazowym. Samo usytuowanie bacówki na Hali Krawcula było efektem braku w pobliżu innych budynków przeznaczonych do obsługi ruchu turystycznego. I właśnie ta lokalizacja zapełniła poniekąd pustkę pomiędzy schroniskiem pod Wielką Rycerzową a Schroniskiem na Hali Rysianka czy na Hali Miziowej.

 

Dlaczego Hala nazywa się Krawcula?

Opowiadań o Hali Krawula jest wiele, ale jedno wydaje mi się najpiękniejsze.

Pochodzenie nazw Krawców Wierch i Krawcula jest różnie tłumaczone, ale stary baca Marcin Bryja tak o tym opowiada:"… mówił mi kiedyś dziadek, że żył dawno temu w Ujsołach chłop, co sławny był jako dobry i najlepszy w całej ziemi żywieckiej krawiec. Żył też wtedy w Żywcu srogi graf – wielki pan, co to do niego należały te wszystkie góry i lasy, a był to graf co się stroić lubiał i nikt nie mógł mu w tym dogodzić. A najwięcej to lubiał piękne ciepłe odzienie, bo zimą dużo po swych drogach jeździł. Aż tu raz spotyka w Ujsołach pięknie w kożuch ubranego chłopa, co to za krawca był. Pyta się go:

 – Uszyjesz mi taki piekny kożuch?

 – Uszyję – mówi chłop.

 – A nie boisz się, że źle go uszyjesz i obetnę ci głowę?

 – Nie boję się, bo nie stracę głowy, ale jeszcze dostanę grunt.

 – Jakżeś taki pewien to szyj – mówi graf – ale uważaj, bo głowa nie twoja.

Chłop już nic nie gadał, tylko zabrał się do miary i do roboty. W niedługi czas bierze chłop uszyty kożuch i idzie do grafa do Żywca. Wielki pan kożuch przyodział i nie mógł w nim nic złego znaleźć.Wszystkie zaś dworzany i służba nadziwić się nie mogli jaki to zgrabny jest teraz pan w tym kożuchu. Graf był strasznie zadowolony. Gada do chłopa:

 – Tyś jeden mi z tym kożuchem trafił. Będziesz mi od tego czasu szył cały przyodziewek, a za to, coś tak nalepiej ze wszystkich się spisał, weź sobie w uznanie jeden wierch z polaną, co nad Straceńcem się wznosi.

Chłop obłapił pana za nogi i poszedł szukać tego wierchu. Chodził i chodził, aż tu na granicy go znalazł. Latem wyganiał na hale owce, a zimą szył w chałupie kożuchy, serdaki i wszelkie przyodzienie dla grafa. Tak od tego czasu wierch ten ludziska nazwali Krawców Wierch, a wielką polanę Krawculą przezwali …"

Dlaczego warto tam się wybrać? 

Każdy kto odwiedził to magiczne miejsce inaczej będzie opowiadał o tym miejscu. Ja pragnę podzielić się z Państwem swoimi odczuciami, kiedy to po raz pierwszy znalazłam się na Krawców Wierchu. Po tygodniach ciężkiej pracy marzyłam o wybraniu się w miejsce zaciszne, znajdujące się z dala od ludzi i cywilizacji. Pewna Asia doradziła: „Idż do Krawculi! Ja od 20 lat tam chodzę i nie mogę się nachodzić”. Pomyślałam … Beskidy piękne są, także nie dziwie się,że tak mówi.Jednak …kiedy znalazłam się na hali, a pośród wysokich traw wyłaniał się niewielki, drewniany domek,  a za nim  świerki i zapierająca dech w piersiach panorama Beskidów, Tatr i Fatry, oniemiałam.  Zatrzymałam się i wpatrywałam się przez kilka chwil … słońce zatrzymało się w kropli rosy, wiatr delikatnie szeptał swoją obecność…Po chwili poszłam dalej, do środka jakże gościnnej bacówki, a tam było słychać pomruk skrzypiącej podłogi …O ogromnej gościnności gospodarzy  nie będę się rozpisywać, ponieważ ludzie mieszkający w górach swoją otwartością i serdecznością witają każdego strudzonego turystę.

Na zakończenie przytoczę słowa piosenki  M. Talacha, które kojarzą mi się z tym magicznym, krawcowym miejscem …

W trzasku Mrozu, w echu sów

Czasem cisza się rozniesie

By zamilknąć w Zimie znów

Śnieżną bielą usnąć w lesie

By Twój dom był ciepły jak granat lasu

Z turystycznym pozdrowieniem

Sylwia Rusin

 


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *