Październik
30

Żabnica gromi Bielsko-Białą!

Autor: Mariusz Hujdus
SKALKA 142

Bardzo często podkreślamy, że nie specjalizujemy się w piłce nożnej, oddając pole lepszym w tej dziedzinie. Jednak, kiedy nadarzy się okazja ku temu, by pochwalić futbolistów z Żywiecczyzny robimy to z prawdziwą przyjemnością. Na szczególne brawa zasłużyli piłkarze Skałki Żabnica, którzy w derby Podbeskidzia pokonali BKS Stal Bielsko-Biała aż 6:1 (3:0).

To miał być dla obu drużyn niezwykle prestiżowy mecz. Nie licząc Podbeskidzia Bielsko-Biała (gratulacje za wygrany mecz z Wisłą w Krakowie 1:0!), to drużyny, które występują na najwyższym stopniu rozgrywek w naszym regionie. Swoje boje toczą w rozgrywkach III ligi opolsko-śląskiej. Przed tym meczem obie drużyny miały po 17 punktów (obie też miały tę samą statystykę: 4 zwycięstwa, 5 remisów, 3 porażki). Można więc było stawiać na raczej wyrównany pojedynek. Spotkanie cieszyło się sporym zainteresowaniem kibiców. Fani drużyny gości przyjechali do Węgierskiej Górki pod eskortą policji. Miejscowi kibice narzekali nieco, że poprzez fakt, iż był to mecz podwyższonego ryzyka, musieli długo naczekać się w kolejce w kasie biletowej. Wejściówki sprzedawano jeszcze kilkanaście minut po pierwszym gwizdku sędziego!

Początek spotkania to raczej „badanie” tego, na co pozwoli przeciwnik. Gra była nieco anemiczna po obu stronach. Z czasem do głosu coraz mocniej zaczęli dochodzić gospodarze. Piłkarze z Białej próbowali kontrować. W 32. minucie na prowadzenie wyszli gospodarze. Po dośrodkowaniu Szafrańskiego z rzutu rożnego, z kilku metrów do bialskiej siatki trafia Michaił Tkaczuk. Kibice nie zdążyli jeszcze usiąść po fetowaniu pierwszej bramki, a już przyszła okazja, by cieszyć się z prowadzenia 2:0. Tym razem gola zdobywa kolejny Ukrainiec w barwach Skałki Serhij Szafrański. Prawdziwą gwiazdą meczu był jednak prawy pomocnik Skałki Casmir Mbachu, zwany przez miejscowych kibiców pieszczotliwie „Kaszmirem”. „Kaszmir” był współautorem bramki Szafrańskiego, przyczynił się również do trzeciej bramki dla Skałki. Tym razem, w 44. minucie, Mbachu idealnie zacentrował wprost pod nogi Michaiła Tkaczuka, a ten nie miał najmniejszych problemów z pokonaniem strzegącego bramki BKS Chmielewskiego. Wynikiem 3:0 zakończyła się pierwsza połowa. BKS miał szansę na zmniejszenie rozmiarów porażki w 42. Minucie, jednak Mateusz Żyła z 5 metrów nie był w stanie pokonać dobrze dysponowanego w sobotni wieczór słowackiego bramkarza Jarosława Steinigera.  

Już po czterech minutach drugiej połowy, przewaga bramkowa Skałki powiększyła się. Po raz kolejny w akcji „Kaszmir”, który dogrywa piłkę do Rastislava Planety, a Słowak z najbliższej odległości pakuje piłkę do siatki bezradnego Chmielewskiego. Kibice BKS zaczynają śpiewać w kierunku swoich piłkarzy „Po co wy gracie, jak wy ambicji nie macie”. Przez chwilę widać, że to podrażnia sportową ambicję zespołu z Bielska-Białej. Złudzenia zostają rozwiane w 70 minucie. W sytuacji sam na sam z Chmielewskim znalazł się Szafranskyi, przez kilka sekund wahał się który róg bramki wybrać, dostrzegł wreszcie wychodzącego na czystą pozycję Casmira Mbachu, a ten bezproblemowo podwyższył na 5:0. Kibice. W 74 minucie ostatnią w tym meczu bramkę dla miejscowych zdobył wprowadzony kilka minut wcześniej Marcin Kochutek, który pokonał Chmielewskiego strzałem z 10 metrów. Była to pierwsza bramka Kochutka w barwach Skałki. Goście nie wyjechali z Węgierskiej Górki bez „honorów ki”.  W 82 minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, gola  główką zdobył Dariusz Rucki.

Po meczu dało się usłyszeć w Węgierskiej Górce dowcip:

– Co powiedział bramkarz BKS-u swojej mamie przed wyjściem na mecz ze Skałką?

–  Wrócę przed siódmą!


Zobacz więcej na temat:



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *